Krasnosielec na Mazowszu świętował uroczyście setne urodziny wytwórni Warner Bros. To waśnie w tym miejscu urodzili się bracia, którzy założyli słynną wytwórnię filmową. W parku przy Urzędzie Gminy odsłonięto tablice pamiątkowe informujące o słynnych mieszkańcach miasta. Park z okazji jubileuszu zyskał imię Braci Warner. Na budynku urzędu odsłonięty został okolicznościowy filmowy mural. Pojawił się też tort z Królikiem Bugsem.
We wtorek, 4 kwietnia minęło 100 lat od powstania jednej z największych na świecie wytwórni filmowych – Warner Bros. Rocznicę świętowano również w Krasnosielcu, skąd wywodzą się jej założyciele bracia Warner.
Casablanka, Przeminęło z wiatrem, Buntownik bez powodu, Matrix, Supermen, Batman, Harry Potter, Władca Pierścieni, Hobbit, Akademia Policyjna, Ostatni Samuraj czy wreszcie Królik Bugs , Ptaszek Tweety, Diabeł Tasmański i tak dalej. Każdy z nas tu obecnych na pewno zna te tytuły i postaci. Jednak nie byłoby tych wielkich produkcji gdyby nie pewna rodzina, biedna rodzina, która w XIX wieku wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego życia, w poszukiwaniu dochodów, normalności
– mówił wójt gminy Krasnosielc, Paweł Ruszczyński.
Wytwórnia Warner Bros została założona przez braci: Alberta, Sama i Harry’ego, żydowskich imigrantów urodzonych w Krasnosielcu jako Aaron, Szmul i Hirsz Wonsal oraz Jacka, urodzonego już w Kanadzie jako Itzhak Wonsal. Bracia w Ameryce wpadli na pomysł, że będą zarabiać wyświetlając filmy. Projektor kosztował jednak 1000 dolarów a rodzina miała tylko 850 dolarów oszczędności. Postanowiono więc zastawić rodzinny majątek, który stanowił ukochany koń o imieniu Bob oraz zegarek ojca. Za uzyskane pieniądze bracia kupili swój pierwszy filmowy projektor, na podwórzu ustawili namiot i zorganizowali pierwszy seans. Tak zaczęła się rodzić filmowa legenda. Dwadzieścia lat po zakupie projektora, 4 kwietnia 1923 r., założyli wytwórnię filmową Warner Bros, która jest jedną z największych na świecie.
To były trudne czasy. Możemy sobie tylko wyobrazić co czuli biedni imigranci z Polski płynąc przez Atlantyk do zupełnie obcego kraju, gdzie jest obcy język, obce zwyczaje, gdzie nie mają gdzie mieszkać i nie wiedzą co robić. Jednak się nie poddają i w 1923 roku oficjalnie założyli wytwórnię Warner Bros. Możemy być tu wszyscy dumni, że to właśnie nasi mieszkańcy założyli jedno z najważniejszych przedsięwzięć kinematograficznych na świecie. Ich produkcje są znane pod każdą szerokością geograficzną. Jestem szczęśliwy, że mamy swój skromny udział w tym przedsięwzięciu
– mówił podczas uroczystości w Krasnosielcu wójt gminy Paweł Ruszczyński.
Warner Bros to prawdziwe imperium, składa się na niego: Home Entertainment, Warner Bros. Interactive Entertainment, Warner Bros. Television Studios, Warner Bros. Animation, Warner Animation Group, New Line Cinema, Castle Rock Entertainment oraz DC Entertainment.
W ciągu stu lat istnienia Warner Bros dał światu nie tylko pierwszy dźwiękowy film w historii kina, lecz także postać Królika Bugsa czy psa Scooby Doo, wyprodukował lub dystrybuował serie filmów o Batmanie, Supermanie, Hobbitach i Harrym Potterze, zachwycił świat „Casablanką” i rozśmieszył „Akademią policyjną”. Mało jest chyba takich miejsc na świecie, gdzie nikt nie słyszał o Warner Bros. I pomyśleć, że ten wielki sukces nie byłby możliwy, gdyby nie emigranci z Polski i koń Bob, który zresztą został przez Warnerów wykupiony jak tylko zarobili wiec pieniędzy.
Jak polscy emigranci Wonsale stali się Warnerami
Bracia, którzy założyli Warner Bros pierwsze lata życia spędzili w Krasnosielcu, gdzie ich ojciec Benjamin był szewcem. Rodzina przeniosła się za Atlantyk pod koniec lat 80. XIX wieku. Warner to nazwisko, które Benjamin przyjął już w USA, a za nim reszta rodziny. W Polsce nazywali się Wonsal, Wonskolaser albo Woron. Nawet dzieci Benjamina nie wiedziały, jak dokładnie brzmiało oryginalne nazwisko. Według ich opowieści nazwisko Warner pojawiło się po prostu w dokumencie urzędnika imigracyjnego, który nie zaprzątał sobie głowy rozumieniem obco brzmiących imion. Benjamin Wonsal wjechał więc na teren USA jako Ben Warner. Popłynął tam sam, skuszony obietnicą wielkich zarobków, i dopiero po roku lub dwóch sprowadził żonę i dzieci.
W autobiografii pod tytułem „Moje pierwsze sto lat w Hollywood” (1964) Jack Warner tak opisuje okoliczności wyjazdu ojca:
W pobliskiej knajpie w Krasnosielcu ojciec wpadł na kumpla, również szewca. Nazywał się Waleski. Wszyscy uważali go za miejscowego głupka. Waleski zwierzył mu się, że ma dosyć Kozaków, głodu i pustych kieszeni i chce załatwić sobie pracę na frachtowcu płynącym do Ameryki. Ojciec pomyślał, że może ten Waleski nie jest wcale aż taki głupi. Następnego dnia zniknął i ojciec o nim zapomniał. Po kilku miesiącach przyszedł list od Waleskiego. Był analfabetą, ktoś musiał mu go napisać. List kończył się zdaniem: Musisz przyjechać do Baltimore, tutaj wszyscy noszą buty. Ameryka to bogaty kraj, z ulicami płynącymi złotem. Jeśli ten głupek mógł znaleźć złoto, to co dopiero ja – pomyślał ojciec. Ben Warner miał dwadzieścia sześć lat, kiedy postanowił opuścić Krasnosielc. […] Powiedział rodzinie: Jeśli Waleski mówi prawdę o złocie, przyślę po Was. Okazało się, że Waleski kłamał, rzeczywistość nie wyglądała tak różowo. Może to i dobrze, bo gdyby powiedział prawdę, nie byłoby dzisiaj wytwórni Warner Brothers i musielibyście zadowolić się gorszymi filmami.
( fragment książki „Pollywood” Andrzeja Krakowskiego)

Bracia Warner. Od lewej: Albert, Jack, Harry i Sam Źródło: mat. pras./wikimedia
Zródło: Facebook, Wikimedia Commons, Gmina Krasnosielc, Polskie Radio, Info Przasnysz.


